czwartek, 26 lipca 2012

Bezsilność

Jeszcze dwie godziny temu myślałam, że nigdy z tego nie wyjdę. Kompletny brak sił - przede wszystkim psychicznie. A może i fizycznie, a siebie oszukuję? W końcu byłam głodna... 
Tak. Mam problem z jedzeniem. Nie od dziś. Nie od wczoraj. Od kilku lat.
Mniejsza o to. Nie o tym chciałam. To uczucie obezwładnia na tyle, że ledwo potrafię wydukać z siebie kilka słów. Głos zostaje zepchnięty gdzieś w otchłań i nie chce wyjść na zewnątrz. Każde słowo męczy i jest zbyt głośne. Bywa tak. Czasem nawet nie wiem dlaczego. Zazwyczaj tego nie wiem. Przychodzi pytanie - co będzie, jeśli tak się stanie na maturze, egzaminie, ważnej rozmowie? Byłoby mi strasznie wstyd. Przed rodziną już mi głupio, a co dopiero przed obcymi ludźmi.

Czym jest ta bezsilność? Czy wiąże się z nieczuciem? Nie wiem. Być może. W takich chwilach chciałoby się po prostu przestać istnieć, bo czujesz, że nie żyjesz. Jesteś tu tylko ciałem, ale nie ma Ciebie w całej okazałości. Czymże jest ciało bez wnętrza, bez uczuć? Wszystko staje się obojętne, szare i bure, nic nie rusza. Masz wrażenie, że to nigdy nie ustąpi i jesteś skazany na nieczucie.

A może źle siebie oceniam? Często trudno mi stwierdzić co tak naprawdę czuję. Nie wiem, czy nie jestem fałszywa dla samej siebie. Chociaż przynajmniej takie oszustwo nie powoduje poczucia winy - w przeciwieństwie do oszukiwania ludzi wokół. Jednak co mówić, jeśli sam nie wiesz? Coś wypada powiedzieć. Głupio by było pokazać światu, że jesteś zagubiony we własnym świecie i nie wiesz kim jesteś, dokąd zmierzasz. Zmieniłam trochę temat. Trudno. Z tym, że teraz jest już lepiej. Albo było, znowu postawiłam stopę na stopniu niżej. Gubię się coraz bardziej. Nie wiem gdzie się podziałam - ta "ja" sprzed lat kilku, czy nawet dziesięciu. Dlaczego się zgubiłam? Czy to przez oszukiwanie siebie? Dawanie za dużo ludziom, którzy deptali mi po głowie i niszczyli po kawałku? Kiedyś się dowiem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz