Wczoraj dowaliłam tabliczką czekolady i bułką następną. Nie wytrzymałam, musiałam posiedzieć nad sedesem... A i tak kilogram więcej. Jest beznadziejnie. Musze się doczołgać na zakupy. Nie mam innego wyjścia. Inaczej zawiodę.
Wieczorem pisałam z Panem J. Uczucia miałam mieszane - raz skowronki, ale wystarczyło, że przypomniała mi się rozmowa o dzieciach "nie, nie, nieee. nie znam Cię!". Nie wiem. Zobaczymy. Nie chcę zacząć znowu się nakręcać...
Leżałam. Myślałam. I znowu to uczucie...
Przedwczoraj zdanie w mojej głowie - nie pamiętam jakie, ale... obce? Wczoraj próbując zasnąć znowu słyszałam dziwne dźwięki - jak by nagle nietoperze zaczęły latać w mojej głowie. Przestraszona sprawdzałam, czy mama śpi. Zawsze wołam ją, kiedy się boję. Muszę słyszeć jej głos. Jakoś mnie to uspokaja... Fakt, że ktoś jest i żyje. To nie wystarczyło. Zdarza się. Położyłam się obok niej.
Mam nadzieję, że to tylko wytwory mojej wyobraźni. Nie zmienia to faktu, że to mnie przeraża... To samo działo się miesiąc, czy półtora temu. Dźwięk samochodu zamienił się w melodię z piekła. Sekunda. Dwie. Koniec.
Koszmary. Lęk przed porzuceniem nie opuszcza mnie w nich. Od lat. Teraz takie wątki pojawiają się coraz częściej. Chciałam być z K. Szliśmy za ręce, tuliliśmy się. Tak jak niecałe dwa miesiące temu. Byłam pewna, że mnie opuści. Straciłam go w końcu z pola widzenia... Obok naszego budynku pojawiły się maszyny, jakby kosmiczne, i zaczęły strzelać. Do samochodów. Jak pioruny. Dlaczego nikt nie uciekał? Ukryłam się tylko wspólnie z jakimś innym człowieczkiem, aby maszyny nie miały nas na oku. Mogłam przestać istnieć w każdym momencie. Rozpłynąć się...
Science fiction?
Często wstydzę się tez w snach. Pojawiam się nieodziana w szkole, naga na basenie. Widać mi wszystko, ale tylko ja o tym wiem. Nikt inny nie zwraca na to uwagi, a ja tak bardzo się wstydzę.
Słońce, słońce, znikaj.
Wymiotujesz...
OdpowiedzUsuńJak można Ci pomóc?
Podsuń mi coś... Ja tylko potrafię złościć się, bo robisz sobie krzywdę, ale to nie złość skierowana na Ciebie, a - na okoliczności, sytuacje...
Nie jesteś winna.
Nie Ty...
Często słyszysz (czy widzisz także?) elementy, których obiektywnie nie ma?
Jesteś naga w snach, bo niesamowicie wstydzisz się.
Jesteś "niska" wobec innych.
Patrzę z boku i wiem, iż to nie ma prawa bytu, ale - do tego każdy musi dojść sam...
Nie mądruję się.
To samo możnaby powiedzieć o mnie..
Des
Nie wiem, Des. Nie wiem. Postaram się nie robić tego więcej, ale nie wiem co mnie znowu najdzie. Mówię sobie, że wyrzutów nie będzie, a w końcu nie daję z nimi rady... Oszukiwanie.
OdpowiedzUsuńChyba sama będę musiała sobie pomóc. Wychodzi na chwilę, ale potem znowu to samo. Zostaje tylko nadzieja, że jutro obudzę się bez tej czerni, pustki? Jakkolwiek to nazwę - jest okropne i nie mogę się tego pozbyć. Teraz akurat jest silne. Narazie i odzywać mi się trudno. Zżera mi życie, a ja nie wiem co się dzieje. Przecież nie mam ku temu powodów - w teraźniejszości nie.
Nigdy nie widziałam. Jedynie raz miałam sytuację, że widziałam głowę zwisającą z warkoczami zamiast narzuty z frędzlami... A wtedy też było źle i to raczej były jedynie nerwy. Słyszałam po raz pierwszy te półtora miesiąca temu - też przez dwa wieczory pod rząd przy zasypianiu. Tak samo jak teraz. Więc w sumie cztery razy.
Tak. Racja. Jestem "niższa" niż reszta - bardzo często. Albo lepsza... Różnie. Ale zazwyczaj niższa. Kochana, nie patrzę na to jak na mądrowanie. Wiem, że chcesz dobrze! :) Może słowa nie są w stanie sprawić, że nagle będzie lepiej, ale cieszę się, że są takie osoby, które rozumieją, przeżywają lub przeżywały podobnie. Co nie znaczy, że Ci tego życzę. Wiadomo o co chodzi.
Jest już lepiej. Chyba sobie poszło. Oby nie wracało zbyt prędko. Nie wiem nawet co miało wpływ na przyjście, odejście...
OdpowiedzUsuńZostało zmęczenie bardziej fizyczne. Tak mi się przynajmniej wydaje w tej chwili.
Ha... (nie śmieszne, nie śmieszne, niestety...)
OdpowiedzUsuńNie mamy wpływu na przypływy i odpływy - albo, inaczej - wystarczą nam tyci drobiazgi....
Mam nadzieję, iż jeszcze, ciągle dobrze!
Hej, a siłownia?
Zamiast wymiotowania...
Chcesz, pacnij opcję "napisz do mnie" na moim blogu, to Ci wytłumaczę trochę mega ćwiczeń do robienia w domu także - skuteczne, jak cholera, a i nieźle wykańczające co niektóre...
Sądziłam, iż jazdy omamowe wrzucają Ci się częściej, dobrze, dobrze, że to rzadkie, ale - nie omieszkaj wspomnieć na terapii.
Des
Drobiazgi, których nawet wskazać nie potrafię.
OdpowiedzUsuńHmm, ćwiczenia do robienia w domu? Czemu nie :). Wyrzutów sumienia w ten sposób się nie pozbędę, ale może w końcu zechce mi się ruszyć tyłek. Napiszę.