poniedziałek, 30 lipca 2012

Dużo, wiele, więcej

Znowu mnie nosi. Nie wiem jednak co z tą energią zrobić. Hmm...
Chciałabym teraz żyć w Paryżu. Albo w Rzymie. Albo po prostu podróżować tam i tam, i jeszcze tam. Tu jest zbyt spokojnie, nie ma niczego, co by mnie mogło zaskoczyć, zaciekawić. Jest szaro i buro. Pragnę więcej, więcej, więcej!
Gdzie się udać? Gdzie się udać? Pojęcia nie mam. Może zrobić coś pożytecznego? Może coś szalonego? Ale z kim? Gdzie? Znowu nie znam odpowiedzi. Ciekawe dlaczego. Tego również nie wiem. Musiałabym się zastanowić, a nie mogę. Nie teraz. Rozpiera mnie energia od środka, a jeszcze rano, zanim otworzyłam oczy, myślałam o śmierci. Chciałam tylko zakończenia żywota, choć dobrze wiem, że tego nie zrobię. Przecież tyle życia przede mną, tyle miejsc do zwiedzania, tyle...
Marzenia. One wzięły znów górę. Chciałabym pójść na polonistykę, choć nie wiem, czy się nadaję. Okaże się. Tylko trzeba zdać maturę. To już większy orzech do zgryzienia, ale dam radę. Nie ma innego wyjścia. Tylko jak zarobić? Tak bardzo brak mi podróży. Jeździć do dalekich krajów, odkrywać nowe miejsca, piękne miejsca. Pełne barw różnorodnych.
Och. Rozmarzyłam się. Chciałabym, chciała. Może kiedyś. Musi się udać!
Tymczasem idę myśleć co zrobić. Może wymyślę coś pożytecznego.
Gdyby tak przynajmniej było z czego pojechać dziś gdzieś. A może znowu stwarzam sobie przeszkody? No nie wiem, nie wiem.

Oby znowu wszystko nie zmieniło za chwilę biegu, bo przecież zawsze tak jest. Chcę nacieszyć się złudzeniem (czyżby?), że życie jest piękne. Tylko nadal nie wiem co zrobić, na czym zawiesić haczyk. Boję się, że koncentracja spowoduje, że spadnę znowu w dół. Nie mogę do tego dopuścić!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz