Nie znoszę tego. Nie znoszę czyjegoś zainteresowania. Dopóki nie okazuję się jedna jedyna, to nie buntuję się. Im więcej, tym lepiej. Kolekcjonuję. Wtedy czuję się jakąś wartością. Zainteresowanie mną ekscytuje dopóki nie zabiera wolności i czasu, który przeznaczony jest na nicość. Muszę udawać, że nie czuję się zamknięta w klatce, której ilość prętów przekracza swoje granice, a ja nie mam dostępu powietrza. Wszystko robi się jeszcze mniejsze. W środku wyję i gardzę Tobą. A może sobą? Za co? Za to, że nie mogę być osobą, której Ty byś pożądał? Musze udawać, że żyję. Życiem. To nieprzyjemne. Niedobrze mi. Idź sobie z łaski swej. Po prostu mnie opuść. Opuszczano mnie nie raz, więc się nie obrażę. Będzie mi lżej to znieść, niż fascynację mną. Przepraszam. Nie mną, a jakąś imaginacją. Udawać można raz, dwa, trzy... Potem jestem słaba. Chcę zwiać i nie wracać. Nie znać. Powiedzieć sobie "nic się nie stało, cofnij czas". Mnie tu nie ma, rozumiesz? Nie można mi ufać. Jestem szczera, ale nieszczera. Tak, czy inaczej. Zostaw mnie. Pozwól nie mieć obowiązku odpisywania Ci wtedy, gdy Cię nie cierpię i mam dość. Chcę i nie chcę. Nie chcę i chcę. Chcę kogoś, ale nie Ciebie. Nikogo nie chcę. Taka osoba nie istnieje.
Nawiązując do kiedyś tam. To już było. Miesiąc, dwa, czy trzy temu.
Wszystko i nic.
Chaos pozwala czuć, że jeszcze żyję. Jakoś.
Piszę więc do M., by poczuć coś. Miałam nadzieję, że nie odpiszesz i nie karzesz jeszcze bardziej się poniżać. Nie myśl sobie, że naprawdę mi zależy. To było chwilowe złudzenie. Kiedy pojawia się Ktoś, to myślami wracam do Ciebie. Po to, aby się nie bać. Prawdopodobnie.
To było. Tęsknię za tęsknotą za M. Tęsknię za bólem "nie mogę Cię mieć". Okazałeś się człowiekiem, znudziłeś się. Już nie mogę zadawać sobie pytania "czy to anioł jasności, czy anioł ciemności?". Myślałam, że nie jesteś człowiekiem. Była tajemnica. Dlatego zrywałam znajomość i to nie raz. Twierdziłam, że masz na mnie zły wpływ i to mnie zabije. Utwierdzałeś mnie w przekonaniu, że to jednak moja wina. Ty jesteś bez skazy.
Czyżbym była głodna nie Ciebie, a jedynie tajemnicy? Życzę Ci jednak szczęścia z nią. Może. Nie jestem pewna. Może Cię nienawidzę.
Czyżbym była głodna nie Ciebie, a jedynie tajemnicy? Życzę Ci jednak szczęścia z nią. Może. Nie jestem pewna. Może Cię nienawidzę.
Chciałabym uwolnić chociaż mój głos. Krzyczeć, drzeć się!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz