niedziela, 12 sierpnia 2012

Daleko

Trzęsę się w środku. W żyłach płynie zimna krew. Czuję ją. Gorąco mi i mroźno jednocześnie.
Nie wiem co jest grane. Od kilku dni ledwo Tu jestem. Nawet nie wiem jak to ująć w słowa... Jedną stopą jestem gdzieś indziej. Nie wiem ile ze mnie zostało. Boję się, ale i pragnę brnąć w to dalej, bo to lepsze niż rzeczywistość. Niby boli, ale ... Hmm. 
Czy naprawdę po każdej "poprawie" mój stan jest jeszcze "gorszy"? Mogę zgadywać, że tak. Mały zawód i gubię się podwójnie. Czy ja chcę się obudzić? Ale co wtedy? Prościej jest uciekać od życia w dołki i euforie, choć czuję niebyt.
Bo bez chaosu jest nijak. Jest szaro i nie wiem co ze sobą zrobić. Tak nie może być.

Boję się styku z rzeczywistością. Ma przyjść. Ktoś. A ja już nie bardzo chcę... Kilka dni temu było inaczej. Pragnę kogoś innego. Teraz. A może tym lepiej dla mnie? Podejdę bardziej obojętnie, nie przywiążę się, nie zakocham, uczuciowo będę daleko. A on niech sobie pije wodę, czy sok. I niby będziemy rozmawiać. Będę grała, udawała, że ta rozmowa jest interesująca. A czy ja będę? ... Trudno. Trzeba spotykać się z jednym, drugim, trzecim, czwartym, aby nie poczuć zbyt wiele. I nikomu niczego nie obiecywać. To niedopuszczalne. Będę nieosiągalna. Tak sobie mówię. Pewnie wyjdzie inaczej...
M. Moje marzenia wiążę z nim. Ale... Czy normalne marzenia, rzeczywiste? Nie. Uciec z nim na dni kilka. Najlepiej, aby noce trwały wiecznie. Nie lubię jasności. Mrok ma większą moc niż światło.

Nie, nie, nie! Ja chcę dalej śnić. 
Tylko się nie budź! Nie wolno Ci. Nie chcesz. 
To byłaby największa kara...
Śpij, dziecino. Śpij...

Pokażę Ci, Życie, do czego doprowadziłeś.
Kop dalej. Kop mocniej.
Z piekła przynajmniej nie da się upaść niżej.


8 komentarzy:

  1. Jedną nogą jesteś tu, to już wiem.
    Gdzie druga noga? W jakim świecie?

    Nieprzywiązywanie się to bubel. Fałsz. Można próbować, ale... .
    Kochanie, wiedz, iż niczego nie trzeba. jeśli nie chcesz - NIE TRZEBA. Nie trzeba wciąż działać wbrew sobie....

    Piekło, mówisz.
    Sądzisz, że nie da się upaść niżej?
    Myślałam o tym wczoraj, pewnie coś napiszę na blogu.
    Otóż - da się.
    Piekło to lej, nie równina.
    Myślisz, że jesteś na dnie, tymczasem.... staczasz się jeszcze niżej....

    Des

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem w jakim. Nie bardzo to potrafię określić. Świat fantazji? Może. Wiem, że czuję się dziwnie sama ze sobą i świat jest... inny? Znowu zaczyna się koło destrukcyjnych "marzeń".
    A tym trudniej działać nie wbrew sobie, jeśli sama nie wiem czego bym chciała.

    Tylko czym sobie zapełnić życie, jeśli nie chaosem w "miłości"? Nie wiem. Próbowałam już wiele, ale wszystko szło w odstawkę. Było tyle pasji, które przeradzały się w niechęć. Nic innego wtedy dla mnie nie istniało, zatapiałam się w tym cała, a potem rzucałam. Każda belka, której mogłam się chwycić, zatonęła. Jakie zostały? Chyba te z gwoźdźmi. Udaję pewnie przed sobą, że ich nie widzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm....
    Tak sobie myślę o tym Twoim dziwnym poczuciu siebie i świata. zastanawiam się, czy to stan, czy chwilowe postrzeganie.
    Rzuć okiem na pojęcia "depersonalizacji" i "derealizacji", co? - chyba, że ogarniasz.

    Wypełnianie życia chaosem, to kiepskie założenie.
    Powiedziałabym: kiedy życie jest chaosem, trzeba je wypełniać. Czymkolwiek. Więc czemu, uparcie nie próbować zapełniać - choćby drobnymi - porządkami? ;)

    Pasje. Znam. Rozumiem. The same. Ciągle szukać. Cały czas trzeba szukać czegoś nowego. To udręka, ale i coś.. fajnego. Nakręcającego. Kreatywnymi nas czyniącego :)

    Ja, od jakiegoś czasu namiętnie rzucam się w języki obce (to nic, iż 'naukę' co niektórych rzucam po 2. dniach) i robię biżuterię.

    Masz jakieś specjalne zdolności?
    Inaczej: jakie są Twoje popisowe zdolności? :)

    Des

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to sobie lubię zaplanować, że teraz zrobię to, a to. Teraz znowu wrócę do tego hobby, a tego. Robię Wielkie Plany. Potem stwierdzam, że jednak tego nie chcę i nie zaczynam zabawy nawet. ;) Ostatnio bardziej mnie przerasta myśl o jakimś konstruktywnym działaniu. Bardziej przeraża niż napędza. Tak myślę. Zauważyłam, że nawet nie umiem zaplanować jednej rzeczy, bo za jedną idzie cały ciąg. Na jednej trudno mi się skupić i nie polecieć dalej.

      Czytałam już kiedyś o depersonalizacji i derealizacji i myślę, że przeżywam to nie raz. Tak się zastanawiam, czy to nie ma czegoś wspólnego również z moimi "euforiami".

      Hmm... Popisowe zdolności.
      Wchodzenie w obsesje, wydawanie kasy w błoto i niekończenie różnych spraw :D. Potrzeba bycia adorowaną przez kilku na raz, aby poczuć się Jakaś. No więc udaje się to czasem, ale taki stan nie trwa wiecznie. Stety lub niestety. Wprost uwielbiam też zaczynać książki - jedną po drugiej - i nie kończyć. Policzyłam je niedawno i jest ich przeszło 10 (nie licząc hobbystycznych).
      A tak na poważnie (?), to podobno śpiew, w ogóle słuch mam dobry. Malowanie też wychodzi mi nieźle. Improwizowanie w kuchni ;). Choć stwierdziłam kiedyś, że sztuka to jednak nie moja rzecz i nie leży mi w sercu. Raczej stwierdzenie nieprawdziwe, no ale... Tak na dobrą sprawę, to mogę w końcu uznać, że nic nie jest czymś odpowiednim.

      A Ty jakie masz zdolności? Popisowe i niepopisowe :)?

      Usuń
  4. Planowanie - no, a jakże! A że później leży się z kacem moralnym (o ile...) i myśli: "i tak jestem beznadziejna, to se nawalę i tym razem" to co innego...

    Tzn.? Co masz na myśli pisząc o powiązaniu euforii z DP i DR?

    Tak, ja też najlepiej sprawdzam się w marnotrawieniu (dosłownie!) każdej złotówki i byciu podziwianą - gdy nie mam (a przeważnie jednak posiadam) w telefonie namiarów do przynajmniej 2-3 osób, które są skłonne przybiec na moje skinienie, jest mi pusto i moje akcje wobec siebie spadają na łeb, na szyję...

    Zdolności?
    Hmm... wszystkie, powiedziałabym, w kategorii "byłych"... Języki. Bieganie. Strzelectwo. Rysowanie. Pisanie. Słuchanie. Psucie. Kreowanie. Tyle, że jak i Ty, od wszystkiego, po pewnym czasie, odwracam się...

    Des

    OdpowiedzUsuń
  5. Depersonalizacja / derealizacja - powiązanie w euforią w tym sensie, że mam zupełne inne myślenie, ja jestem naj, ja mogę wszystko i w ogóle świat jest mój. Najchętniej bym wszystkich uwodziła. To, czy w nim (w świecie) jestem wtedy, to już inna sprawa.

    No bo właśnie to jest tak, że jak coś jest super i idealne (mam na myśli hobby), to przecież prędzej, czy później okaże się, że coś jest nie tak. A z pokonywaniem przeszkód w dążeniu do celu to już u mnie krucho. Z kolei, jeśli nie ma przeszkód - to już w ogóle nuda. I tak źle, i tak niedobrze, na to wychodzi ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. "powiązanie w euforią w tym sensie, że mam zupełne inne myślenie, ja jestem naj, ja mogę wszystko i w ogóle świat jest mój."

    Dziewczynko, powyższe, to 'zwykła' omnipotencja charakterystyczna właśnie dla wzlotów i euforii :)

    Ja postanowiłam sobie po 15. (dziś 12.) wziąć się za magisterkę. taaa... jaaaasne.... już to widzę....

    Des

    OdpowiedzUsuń
  7. Hehe :). Życzę Ci w takim razie powodzenia, kochana ;).

    OdpowiedzUsuń