Coś się dzieje. Coś się dzieje. Także jest lepiej.
Dyskoteka pod gołym niebem. Trochę alkoholu. Na pusty żołądek, więc złapało podwójnie. Myślałam, że ktoś mnie olał. Jadąc do domu prześladowały mnie myśli samobójcze... Zawsze przeżywałam takie rzeczy, ale tak mocno chyba nie. Był to dla mnie koniec świata i nijak nie umiałam się ogarnąć. Na nic zdają się wtedy tłumaczenia - samej sobie... Dziś okazało się, że świat się nie zawalił, a moje emocje błędnie oceniły sytuację.
Cieszę się, że dziś jest lepiej. Nawet zaryzykuję stwierdzeniem, że jest dobrze.
Przyjaciel się obraził.
Cóż, zdarza się... Błagać o przebaczenie nie będę.
... Ale coś chyba nie gra, bo znowu wyrywam brwi jak wściekła. Nie wiem o co chodzi.
Chyba niezrozumiały ten post, ale trudno. Nie umiem dzisiaj w ogóle niczego konkretnego napisać.
I znowu jest gorzej... Czy to się kiedyś skończy?!
............................................
Boję się.
Oby było dobrze, a nie tak jak zwykle. Oby, oby...
I znowu jest gorzej... Czy to się kiedyś skończy?!
............................................
Boję się.
Oby było dobrze, a nie tak jak zwykle. Oby, oby...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz