sobota, 4 sierpnia 2012

Być i nie być

Żadne słowa nie oddają myśli. Każde wydaje się być kłamstwem, czymś wyssanym z palca. Nie wiem gdzie jestem. Wiszę gdzieś pomiędzy. Pomiędzy czym? Istnieniem, a niebytem? Mniej więcej. Zbyt często czuję, że mnie tu nie ma, wszystko staje się obojętne, puste i nijakie. Nic nie odda tego, co się czuje. Nie nazwiesz tego, nie przekażesz w żaden sposób. Tylko sam wiesz, że coś mocno nie współgra w Tobie. Nie wiesz dlaczego. Nie wiesz dlaczego wciąż czujesz tę udrękę w środku. 
A jeżeli coś się uda? To przecież nie moje... To nie moje życie. Poza tym - to zbyt zwyczajne takie. Nie umiem żyć normalnie. W ogóle nie nadaję się do życia.
Jak przekazać co czuję? Próbowałam nie raz. Słowa brzmią obco. Myśli i dźwięki nie stanowią jedności.
Żebym chociaż mogła tworzyć prawdziwą sztukę.
Być chociaż tą sztuką. Przecież mnie nie ma,
więc chociaż na tyle byłabym rzeczywista, namacalna. 
Pokój nie mój. Nie taki. Jeżeli byłby zabałaganiony aż po brzegi, a ja siedziałabym pośrodku - taki jest mój wewnętrzny świat. Chaos otacza mnie coraz większy, a ja wśród niego pogubiona coraz bardziej, bezradna. Udaje się o nim zapomnieć, ale wtedy znowu obsesyjnie zaczynam się na czymś koncentrować - na swoich myślach albo też na zewnętrzu. Przytłoczona albo pocieszona tym, że przecież wszyscy się patrzą... Ale ja nie jestem gwiazdą na niebie. Jestem czarną dziurą we wszechświecie. Kiedyś jeszcze widziałam światło, mogłam je dotknąć koniuszkiem palca, czasem nawet chwycić i przycisnąć do piersi. Gdzie podziały się te chwile? Cierpienie. Za co...? Za co, się pytam... 
Chyba zawsze byłam zagubiona. Nikt nie widział, nikt nie słyszał. 

Ranki były najgorsze. Teraz rano czekam na wieczór, a wieczorem na rano. Nic nie ma już sensu. I tak wszystko wypadnie mi z rąk, i tak wszystko jest tylko zajęciem upływającego czasu. 
Kiedy życie przestaje być pasją, a staje się udręką, przeszkodą do pokonania...
A wiara przychodzi z coraz większym trudem.
Czy ja chcę wierzyć?
Nie wiem już czego chcę.

Czy tylko pisząc czuję, że istnieję? Jak więc nie skupiać się na tym, co nie powinno stanowić pierwszego miejsca? To jako jedyne daje mi namiastkę poczucia bezpieczeństwa.
I co z tego, że (na pozór) ciekawie spędzę dzień, jeśli wszystko staje się odległe chwilę później?
Trzeba udawać, wciąż udawać. Nie przestawać...
Udawać zainteresowanie, istnienie, pewność, czucie lub nieczucie. Życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz