sobota, 16 marca 2013

Blisko

To nie mogło skończyć się inaczej.
Nie dziwię się, że jako dorosła osoba jestem nie do życia... 

Od lat szukałam sobie zastępstwo tatusia, który byłby blisko. A czym bardziej dawał mi do zrozumienia, że mało znaczę... Tym bliższy był dla mnie, bardziej się uzależniałam. Widzę to teraz. Inni prędzej, czy później stawali się "be". I tak jeden, drugi, trzeci tatuś pokazywał mi jak mało jestem warta. Że jestem jedynie zastępczynią Pani A, czy Pani B i można mnie wywalić do kosza jako zużytą, kiedy tylko najdzie Pana taka potrzeba. 
Pamiętam mój pocałunek (a raczej nazwałabym to niefajnie "lizaniem się") z jednym z nich. Do dzisiaj jest to dla mnie tragedia równoznaczna z oddaniem się mu cieleśnie w tamtym momencie... Czułam się jakby ludzie z osiedla mieli mnie za szmatę, jak bym gówno znaczyła i była wyłącznie ciałem. Może dlatego odczuwam często obrzydzenie do siebie.

... a ja przecież musiałam być silna... Przez wiele lat musiałam. Może za dużo wiedziałam, za dużo widziałam, za dużo musiałam... I tak jak kiedyś nie pobłażałam sobie, odkładałam wszystko na dnie duszy uznając za mało ważne i błahostkowe, tak teraz zupełnie brak mi sił, by udźwignąć to wszystko. 
Dzisiaj przyszły rozmyślania na te tematy. Czy to dziwne, że teraz fizyczność jest dla mnie czymś złym, obrzydliwym? ... choć jednocześnie pożądanym? ... dopóki pozostaje tylko w mojej głowie.
I tak będąc w ubiegłym roku w dwóch związkach JA przestawałam istnieć. Paraliżujący lęk. Lęk zabierający wszystkie myśli, wysysający mnie całą. Byłam tylko emocjami, tylko lękiem. Nie młodą kobietą z osobowością, mającą coś do powiedzenia. Czasem ów lęk mijał, ale wystarczyła mała niepewność w związku z czymś nic nieznaczącym, a ja stawałam się niewidzialna. Czasem czułam obrzydzenie, z powodu którego miałam z kolei poczucie winy. Nie mam pojęcia jak wyglądało to na zewnątrz... Ale pamiętam tylko to jako jedną wielką plamę.
Jesteś daleko? Chodź tu proszę, bądź, przybliż się, chciej mnie. No... Proszę!
Mam ochotę wyrzygać całe moje wnętrze... A nie da się.
Ból rozdziera mnie od środka. Może kiedyś znajdzie się nie tylko plaster na ranę, ale i rana się zagoi? ... kiedyś.

... a i tak mam wyrzuty do siebie, że robię z tego "halo". Przecież inni mają, bądź mieli gorzej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz