sobota, 28 lipca 2012

Dzieciństwo

Nie pamiętam dzieciństwa. Pierwszych sześć lat w ogóle nie zachowałam w pamięci, czyli praktycznie czasu do rozwodu rodziców. Z reszty mam tylko przebłyski. Kilka. Te pozytywne wiążą się chyba jedynie z wyjazdami do babci.
Pamiętam zapach bułek z masłem jedzonych u mojej babci co ranka.
Co pamiętam oprócz tego?
Pamiętam matkę leżącą na tapczanie, moją bezradność. Do teraz czuję się jak by nasz "dom" umarł, kiedy Ona tak po prostu sobie leży. Nie ma dla mnie życia tutaj, w moim mieszkaniu. Tak samo przerażają mnie Jej łzy. Nawet teraz, kiedy to piszę, to oczy robią się wilgotne.
Pamiętam też spotkania z tatą raz na miesiąc. Wcale nie chciałam się z nim widzieć. Nie zależało mi. Byłam jedynie głodna nowych zabawek i ciekawa tego, jaka zdobycz osiądzie tym razem w moich dłoniach. Przepraszam. To było podłe w mojej strony. Jak mogłam być tak powierzchowna? A może była to forma obrony? ... Kto to może wiedzieć.
Pamiętam jak matka brała mnie ze sobą do swojego kochanka, a ja piłam soki.
Pamiętam, że nigdy nie miałam ojca. Nie naprawdę.
Pamiętam atmosferę chwili, kiedy miałam właśnie wyjeżdżać do Polski wraz z matką. Przed oczami ukazuje mi się zegar w Dortmundzie i budynki gdzieś za mgłą. Następny przebłysk to chwila, kiedy albo miałam halucynacje, albo widziałam mojego zmarłego dziadka. Pokój był pełen kolorowych skrzynek z kotkami, pieskami i myszkami. Fascynowało mnie to, choć zapewne byłam tym i przerażona. Byłam uradowana, bo zobaczyłam kogoś, kogo inni nie zdołaliby zobaczyć. Nie mam pojęcia, czy rzeczywiście tam był.

Podobno byłam radosnym dzieckiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz