Tak. Ostatnio jest dodatnio, nie, jak bywało zbyt często i długo, boleśnie.
Żeby
nie powiedzieć, że kocham, to napiszę tylko, że lubię życie. Naprawdę
je czuję. Dopiero, kiedy emocje cichną, nie są tak silne i niszczące, to
potrafię dostrzec w nim to, co istotne. Czego mi brakuje? Mam
wspaniałych przyjaciół, fajną rodzinę, psa, całkiem sporo zdolności,
urody też mi nie brak. Mam jakieś kompleksy, oczywiście, ale nie
zasłaniają one w tym momencie całokształtu. Nie pragnę już być chuda.
Nie pragnę już być idealna. Co za tym wszystkim idzie? Nie boję się tak
bardzo oceny ludzi, jestem swobodniejsza. To cudowne. Nie wiem tylko jak
to będzie wyglądało, kiedy kontaktu będzie więcej. Sądzę jednak, że
jeszcze lepiej. Mam taką nadzieję.Być może zatapianie się w bólu było mi
potrzebne.
Chciałabym, aby nie
była to góra, po której przychodzi dół, a po prostu zwyczajność. Piękna
zwyczajność. Jeżeli tak wygląda życie, to ja go chcę. Będę go łapać
garściami. Byle się nie zachłysnąć. Jedyne, czego mi brakuje, to miłość. Myślę, że każdy jej potrzebuje. Bardziej lub mniej świadomie. Wierzę, że w odpowiednim czasie pojawi się odpowiedni człowiek. Kiedyś. Prędzej, czy później.
Nie.
Nie jestem pewna, że to nie wróci. Chcę jednak walczyć o to, aby tak
dobrze, jak jest teraz, było zawsze albo bardzo często, w końcu istota
ludzka przeżywa różne momenty. Mimo, że czasem czuję nadchodzącą burzę,
to jednak ona nie pojawia się. I dziwię się. Otwieram szeroko oczy ze
zdumienia. Kiedy tylko przychodzą negatywne emocje, to przychodzi lęk
przed powtórką. Ale nic się nie dzieje. Przeżywam, przeżuwam, emocje
przychodzą i odchodzą. Tak po prostu.
Bardzo mądre słowa, najmądrzejsze.
OdpowiedzUsuńPielęgnuj tę zwyczajność, a ona Ci się dobrem odwdzięczy.
Pozdrawiam!
Mocno w to wierzę! :)
Usuń